16 maja 2008
skomentuj (0)
Koszmary, koszmary, koszmarów cztery pary męczą mnie po nocach.
Przeszywa mnie ból, nie mogę złapać tchu łapie paranoje. Mój umysł, mój
przeciążony umysł tworzy dziwne obrazy. Staje mi przed oczyma całe
życie. Nie przejmuję się tym. Niczym głupiec zlizuję rozlaną kawę,
łapię tytoniowe chmurki i zażywam miliony tabletek przeciwbólowych. Nie
wiem czy jestem głupcem czy szczęśliwcem.